Egzaminy. Jak motywować bez straszenia?

Egzaminy. Jak motywować bez straszenia?

Dla wielu uczniów szkoła kojarzy się głównie z hasłem „egzaminy”. A egzaminy to stres, niepewność, poczucie zagrożenia. W takim stanie emocji trudno o dobrą edukację. Jak mówić o egzaminach, by motywować uczniów, ale ich nie straszyć?

image

Już od początku roku szkolnego uczniowie starszych klas szkół podstawowych i ostatni gimnazjaliści codziennie słyszą o wiosennych testach i egzaminach. Niestety często przekaz jest taki: „Uczcie się, bo testy są najważniejsze. Od wyniku testów zależy cała wasza przyszłość”. Nie jest to dobre stawianie sprawy, zarówno przez nauczycieli, jak i rodziców. Nie jest dobre z czterech powodów.

Po pierwsze straszenie egzaminami u wielu uczniów wzmaga lęk, odczuwany przez wiele miesięcy i zaburzający normalny rozwój. U wrażliwych dzieci, szczególnie takich, które w domu spotykają się z dużymi wymaganiami rodziców, taki stres może wywołać niebezpieczne następstwa.

Po drugie, dla innej części uczniów powtarzanie takich przestróg przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Dorośli powtarzający w kółko, że trzeba się uczyć, przestają być słyszani i traktowani serio. Tak skupiają się na sprawach nauki, że przestają zauważać, że dziecko poza nauką ma wiele ważnych spraw na głowie (np. wchodzi w ważne relacje z rówieśnikami, przeżywa zmiany, jakie zachodzą w jego ciele itp.). Tacy dorośli tracą prawdziwy kontakt z młodym człowiekiem. A trudno wpłynąć na zachowanie kogoś, z kim nie ma się dobrej i szczerej relacji.

Po trzecie: mówienie o tym, że egzaminy zdawane w wieku kilkunastu lat mają wpływ na całe przyszłe życie dziecka to duża przesada. Oczywiście dorośli mówią tak z dobrymi intencjami, chcą, by dziecko potraktowało naukę serio. Ale nie tędy droga. Dzieci są mądre, wyczuwają fałsz, potrafią go wytknąć. Edukacja, droga zawodowa, dochodzenie do szczęścia w życiu – to złożony proces. Dobra ocena na świadectwie ani wysoki wynik zdanego testu nie gwarantują pomyślnej przyszłości. Tak samo jak gorsze wyniki w nauce w wieku lat 13-14 nie przekreślają szansy na życiowy sukces. Wielu wybitnych naukowców, działaczy, artystów, ludzi sukcesu miało w szkole słabe oceny. Wielu wzorowych uczniów po latach nie czerpie satysfakcji z życia.

Wreszcie po czwarte: człowiek nie powinien uczyć się dla ocen, ale dla zaspokajania naturalnej ciekawości i realizowania potrzeby samorozwoju. Badania pokazują, że uczenie się dla ocen odbiera przyjemność zdobywania wiedzy i osłabia motywację wewnętrzną. Zabija kreatywność, naukową pasję, tłumi satysfakcję z własnej pracy. Oczywiście nasz system szkolny opiera się na ocenach, ale starajmy się przynajmniej tak bardzo tego uczniom nie akcentować. Jeśli słyszą przez wiele lat swojego młodego życia, że ich celem mają być dobre stopnie, tracą zapał do zdobywania wiedzy. Uczą się za to niezdrowej rywalizacji i instrumentalnego traktowania nauczycieli. Nauczyciel, dla którego oceny są najważniejsze, staje się „dostawcą ocen”, a nie przewodnikiem, mistrzem, siewcą idei.

Jak więc zachęcać uczniów do nauki bez wzmagania w nich niepotrzebnego stresu i zniechęcenia? Oto kilka spraw, o których warto pamiętać:

  • Mówiąc o sprawdzianach, zarówno tych wewnątrzszkolnych jak i końcowych, staraj się przedstawiać je jako wyzwanie, a nie zagrożenie. Od słów, jakich używamy, bardzo wiele zależy. W dość prosty sposób właściwie każdą negatywną treść można przeformułować pozytywnie. Np. zamiast mówić: „Jak nie zaczniesz się uczyć, to do żadnej porządnej szkoły cię nie przyjmą” można ująć sprawę tak: „Myślę, że możesz jeszcze nas wszystkich zadziwić. Wierzę, że możesz się nauczyć tego materiału. Ciekawe, jaki to da wynik na testach? Zależy mi, żebyś trafił/trafiła do szkoły, gdzie będą mili nauczyciele i dobre dla ciebie towarzystwo”. 2. Pamiętaj, że dla typowego nastolatka perspektywa odległej przyszłości (czyli np. tego, na jakie się dostanie studia) to abstrakcja. Motywując do nauki szukaj takich zachęt, jakie są ważne dla dzieci tu i teraz (np. „codziennie powtarzaj angielskie słówka, codziennie rób ćwiczenia gramatyczne. Dzięki temu zrozumiesz zagraniczne seriale w wersji oryginalnej – dużo lepszej niż tłumaczenie; możesz dostać się do klasy językowej, gdzie są ciekawe zajęcia i fajni ludzie”).
  • Ucz dzieciaki dzielenia materiału do nauki na mniejsze partie. Metoda małych kroków pozwala oswoić stres wywołany tym, że „tyle jest do nauczenia”.
  • Idąc do klasy, do uczniów, staraj się zapomnieć o tym, że istnieje cała szkolna biurokracja. W pokoju nauczycielskim, na zebraniu rady pedagogicznej czy podczas przygotowywania lekcji musisz oczywiście pamiętać o podstawie programowej i wymogach narzucanych przez system. Ale uczniowie o tym nie muszą wiedzieć. Im staraj się sprzedać swoje zainteresowanie przedmiotem, swoją fascynację i ciekawość świata.
  • W miarę możliwości organizuj dla uczniów wyjścia do miejsc takich jak nowoczesne multimedialne wystawy, do laboratoriów, na wydziały uczelni, które ciekawie pokazują świat nauki. Często właśnie od takich wycieczek zaczyna się u młodych ludzi zainteresowania daną dziedziną (np. lotnictwem, mikrobiologią, kryminalistyką, projektowaniem, opieką nad zwierzętami). A jak się ma cel, łatwiej się uczyć fizyki, biologii, chemii czy angielskiego.
  • Oswajaj z formułą egzaminów: z kodowaniem odpowiedzi, używaniem odpowiedniego koloru długopisu, planowaniem czasu na poszczególne zadania.
  • Ucz swoich wychowanków mądrego dbania o siebie. Dla młodych ludzi sen i ruch są ogromnie ważne. Przynajmniej raz na jakiś czas, zamiast wyczerpujących prac domowych, zadawaj uczniom aktywności, które pomogą im się regenerować.