Ocenić pracę, a nie osobę

Ocenić pracę, a nie osobę

Ocenianie – to trudna sztuka. Czy zawsze oceniamy obiektywnie, nie sugerując się opinią, jaką od dawna mamy o uczniu?

image

Pamiętasz zapewne Mikołajka i jego kolegów. Ananiasz był pupilkiem pani, zawsze wszystko wiedział najlepiej i otrzymywał najlepsze stopnie. Zupełnie inaczej niż Kleofas. Ten nie mógł spamiętać dopływów Sekwany ani poradzić sobie z rachunkami. Nauczycielka wiedziała dobrze, na co stać Ananiasza, a na co Kleofasa. I stawiała im oceny adekwatne do starań. W każdym razie tak jej się wydawało.

 Pupilek naszej pani

Pewnego razu Mikołajek i inne chłopaki ze zdumieniem zobaczyli, że na lekcje przyszła inna pani. Na zastępstwo. Nie znając uczniów potraktowała ich inaczej niż ich własna nauczycielka. Odpytała Kleofasa i stwierdziła, że zasługuje on na dobrą ocenę i pochwałę. Ananiasz oniemiał z wrażenia i nie odpowiedział na zadanie pytanie, przez co naraził się na pałę i naganę. Wszystko stanęło na głowie! Kleofas stał się wzorem, Ananiasz zaś, wytrącony z równowagi, pokazał się z najgorszej strony.

 Jak cię widzą, tak cię oceniają

Czy najgorszy uczeń może mieć w sobie nieodkryty potencjał? Czy najlepszy uczeń zawsze dostaje szóstki zasłużenie?

Nauczyciel towarzyszy swoim uczniom codziennie, obserwuje ich w dobrych i złych chwilach. Siłą rzeczy wyrabia sobie zdanie o każdym z podopiecznych. Czasem to dobrze – dzięki wnikliwej obserwacji można zrozumieć przyczyny zachowania ucznia, lepiej go wspierać i uczyć. Z drugiej jednak strony – wyrobione zdanie o kimś sprawia, że widzimy go w konkretny sposób.

 Samospełniająca się opinia

U wzorowego ucznia spodziewamy się dobrego zachowania i właściwej odpowiedzi na zadane pytanie. Uśmiechamy się na jego widok. Taki uczeń czuje się lubiany i akceptowany, wspierany i bezpieczny. Cokolwiek powie, zapewne spotka się z uznaniem. Najwyżej okaże się, że tym razem trochę się pomylił. Ale to nic nie szkodzi – wszyscy wiedzą, że jest mądry.

Ale uczeń, który wiele razy sprawił nam kłopot i pokazał braki w wiedzy? Czy także może liczyć na sympatię i zaufanie? Czy nie czuje się gorszy, a przez to zniechęcony do pracy? Uczeń, który zwykle dostaje mierne oceny, jest postrzegany, jako mierny. Sam tak o sobie myśli. I taki się staje.

 Zdolni i zdolniejsi

Znany i wielokrotnie opisywany psychologiczny eksperyment prof. Roberta Rosenthala pokazuje, jak wielkie znaczenie ma to, co nauczyciel myśli o swoich uczniach. W badaniu tym nauczyciele zostali wprowadzeni w błąd – powiedziano im, że jedna z klas pod ich opieką składa się z uczniów szczególnie zdolnych, a druga – z przeciętnych. W rzeczywistości obie klasy składały się z losowo dobranych dzieci o podobnym poziomie inteligencji. Jednak wyniki obu klas pod koniec eksperymentu znacznie się od siebie różniły. Te dzieci, które miały opinię zdolnych, dostały od nauczycieli więcej wsparcia i więcej się nauczyły. Postrzegano je jako wyjątkowo pojętne – i zapewniono im wszelką pomoc, by mogły dobrze się uczyć.

Dziś nikt nie przeprowadziłby takiego badania – jest kontrowersyjne. Ale każdy nauczyciel na własną rękę może przeprowadzić swój własny, w pełni etyczny eksperyment: na nowo przyjrzeć się swoim uczniom i o każdym pomyśleć, jako o wyjątkowo zdolnym dziecku. Spróbować zapomnieć o nieodrobionych pracach domowych, błędach, wygłupach. Tak, jak nowa nauczycielka spojrzała na Kleofasa.

Może to coś da?