Styl wychowania a szkolne wyniki uczniów

Styl wychowania a szkolne wyniki uczniów

Podobno szkoła uczy, a wychowują – rodzice. Ale pomiędzy rodzicami i nauczycielami potrzebna jest współpraca, wymiana informacji i wzajemne wsparcie.

 

image

Podobno szkoła uczy, a wychowują – rodzice. Ale pomiędzy rodzicami i nauczycielami potrzebna jest współpraca, wymiana informacji i wzajemne wsparcie.

Kiedy jako nauczyciele spotykacie się z rodzicami, rozmawiacie o różnych sprawach, które wpływają na wyniki dziecka w nauce oraz na jego zachowanie. Wspólnie także troszczycie się o to, by dziecko umiało zadbać o siebie i uchronić się przed używkami, by uniknęło problemów emocjonalnych.

Dlatego mogą Was zainteresować wyniki ciekawych badań, jakie przeprowadził dr. Joan Garcia-Perales z Uniwersytetu w Walencji (Hiszpania). Przebadał on ponad tysiąc nastolatków z ośmiu różnych szkół, analizując ich wyniki w nauce, zachowania społeczne i funkcjonowanie w rodzinie. Ale przede wszystkim badał, w jaki sposób ci młodzi ludzie byli wychowywani, w jakim otoczeniu rodzinnym wzrastali. Następnie poszukał zależności pomiędzy stylem wychowania, a szkolnymi wynikami i zachowaniem dziecka. Wyniki jego badań dają do myślenia.

Cztery style wychowania

U podstaw badania leży założenie, że istnieją cztery główne style wychowawcze. Mówiąc w pewnym uproszczeniu dziecko może w domu rodzinnym dostać:

- mało miłości i mało kontroli – rodzice nie zwracają na dziecko uwagi, są chłodni i niedostępni, zajęci swoimi sprawami. Dziecko chowa się „samopas”, bardzo wcześnie musi przejąć kontrolę nad swoim życiem i swoimi sprawami;

- mało miłości i dużo kontroli – w domu panuje emocjonalny chłód, brak jest bliskości i zrozumienia, ale jednocześnie panuje wojskowy rygor. Dziecko nie czuje wsparcia, jedynie presję. Jest karane, na jakąkolwiek pochwałę musi ciężko zapracować, ale i wtedy nie ma poczucia, że jest kochane i akceptowane;

- dużo miłości i dużo kontroli – dziecko wie i czuje, że jest dla rodziców ważne, ale jednocześnie nie czuje się traktowane podmiotowo. Rodzice kontrolują każdy krok, sprawdzają zeszyty, odpytują z lekcji, przejmują się każdym sprawdzianem. Za niepożądane zachowania karzą odbieraniem przywilejów (np. szlaban na komputer). Oczywiście dla dobra dziecka. Ono jednak nie ma szans uczyć się na własnych błędach, nie może przejąć odpowiedzialności za swoje życie. Przecież kontrolują je rodzice;

- dużo miłości i mało kontroli – dziecko czuje się kochane i rozumiane, dostaje od rodziców kredyt zaufania, stopniowo przejmuje odpowiedzialność za ważne dla niego sprawy szkolne. To nie znaczy, że nie popełnia błędów. Popełnia, na tym polega uczenie się dorosłego życia. Podstawą wychowania jest rozmowa, bliskość, uważność i zaufanie, nie ma za to kar.

W tak dużej grupie uczniów, jak przebadana, spotyka się bardzo różnych uczniów z rozmaitych rodzin – zarówno tych kochających jak i obojętnych, kontrolujących albo dających wolność.

Lepsze oceny, dobre zachowanie

W badaniu sprawdzano między innymi, jaki młodzież ma stosunek do alkoholu, marihuany i papierosów, czy badani brali udział w awanturach, jaką mają samoocenę. Pytano o różne kwestie związane z poczuciem własnej atrakcyjności i o szereg innych kwestii, które dla młodzieży w wieku 12-17 lat są bardzo ważne.

Wyniki są jednoznaczne – przy każdym badanym parametrze najlepiej wypadali ci młodzi ludzie, których rodzice okazują miłość, ale nie kontrolują nadmiernie swoich dzieci (na drugim miejscu był styl: dużo miłości, ale i kontrola). Nastolatkowie z takich domów najrzadziej okazywali agresję, najmniej mieli na swoim koncie niebezpiecznych zachowań, najlepiej odnajdywali się w grupie, mieli wyższe niż w innych grupach poczucie własnej wartości i bardziej siebie akceptowali. Najlepiej także wypadali, jeśli chodzi o twarde wyniki „akademickie” – czyli oceny i poziom zdanych testów.

Rodzice ważni dla nastolatków

Trudno zignorować takie informacje. Warto je zapamiętać i mieć „z tyłu głowy” wtedy, gdy rozmawiacie z rodzicami o uczniu, który źle się uczy lub zachowuje w trudny sposób.

Rodzice nastolatków często mówią: „Wszystko pięknie, badania-badaniami, ale moje dziecko i tak nic sobie nie robi z tego, co mówię. Nie obchodzi go zdanie rodziców”.

Dr Garcia-Perales, prezentując wyniki swojego badania, zwrócił uwagę na jeden ciekawy aspekt – niemal wszyscy nastolatkowie pytani o to, z czyim zdaniem najbardziej się liczą, kto jest dla nich najważniejszy - wskazywali na rodziców. Jedynie ci, którzy w domu spotykali się z zupełną obojętnością, na równi stawiali opinie rówieśników – wydaje się, że trochę dlatego iż nie mieli innego wyjścia, w domu po prostu nie mieli z kim pogadać.

Podstawą jest dialog

Czy wyniki tych badań należy traktować jak uniwersalną receptę? Z pewnością nie. Wychowanie to złożony proces, każde dziecko jest inne, rodzice i nauczyciele to także różne osoby - ze swoim progiem wytrzymałości, zasobami cierpliwości, czasu i wiedzy.

Trzeba także pamiętać, że pozwalanie dziecku na samodzielność i wolność musi wiązać się z porażkami. Jeśli mama nie dopilnuje, czy w plecaku jest przysłowiowy strój na wf, to pewnie na początku go nie będzie. Czasem wpadnie gorsza ocena, pojawi się niefortunne zachowanie. Nie o to chodzi by to lekceważyć. Błąd, porażka, problem – to okazja do rozmowy, wyjaśnienia sobie (z szacunkiem dla obu stron), co się właśnie wydarzyło i co z tego wynika. Przytaczane badania wskazują jednak, że takie rozmawianie ma sens. I że jest skuteczniejsze niż zakazy, nakazy, kary i brak reakcji.